O wampirach, kamieniu filozoficznym i alchemii w Krakowie

Czy wiecie, że po współczesnym Krakowie jeżdżą po plantach na rolkach wampiry, a na strychu kamienicy naprzeciwko Teatru Słowackiego alchemicy wytwarzają kamień filozoficzny?

Właśnie skończyłam czytać. Stąd nowa recenzja. A co będzie tym razem? Po raz pierwszy „zagościł” u mnie pan Andrzej Pilipiuk ze swoją Kuzynkipowieścią Kuzynki. I co mogę o niej powiedzieć? Na pewno polecam wszystkim miłośnikom fantastyki. A teraz krótkie przybliżenie fabuły…

Krótkie przybliżenie fabuły

W książce splata się ze sobą kilka wątków: pierwszy – posiadaczka kamienia filozoficznego, Stanisława Kruszewska, przybywa do Krakowa i dostaje posadę nauczycieli w pewnym żeńskim liceum. Warto wspomnieć, że ma ponad cztery stulecia na karku, a jej prawdziwym celem jest odnalezienie mistrza Sędziwoja, aby poprosić go o kolejną porcję tynktury. Drugi – agentka CBŚ, Katarzyna Kruszewska, bada historię rodziny i natrafia na dziwny przypadek kuzynki, która przez wiele lat się nie starzeje. Postanawia odnaleźć ją i dowiedzieć się co nieco o jej długowieczności. Trop prowadzi ją do Krakowa, gdzie odnajduje kuzynkę i dostaje posadę w tym samym liceum. Trzeci – bośniacka dziewczyna zostaje uratowana w Kosowie przez wojska KFOR z rąk dzikiego tłumu. Zostaje przywieziona do Krakowa, a tam trafia do liceum, gdzie uczą kuzynki. I czwarty wątek – mistrz Alchemii Sędziwój przybywa do Krakowa w sobie tylko znanych celach. Więcej nie powiem, bo i tak powiedziałam chyba trochę za dużo.

Parę słów ode mnie, czyli plusy i minusy książki

To może najpierw zacznę od minusów. Nie ma ich dużo, właściwie jest jeden, ale za to na samym początku. A mianowicie trudno się zorientować, kto jest kim, który wątek kogo dotyczy i gdzie się dzieje. Autor przeplata wiele wątków, miejsc i postaci. Raz jesteśmy w Warszawie, w muzeum, później w jakiejś knajpie w Krakowie, następnie w Kosowie, znowu w stolicy, jeszcze raz w Krakowie itd. Ciężko się zorientować co się dzieje, bo imiona też nie są podawane od razu i można odnieść wrażenie, że ma się do czynienia z dwiema czy trzema osobami, a tak naprawdę jest to jedna postać. Dla niektórych może to być zaletą, bo nadaje tajemniczości utworowi, dla innych wadą, bo ciężko połapać się, co się dzieje i gdzie. Zależy, co kto lubi. Ale mimo wszystko warto przebrnąć przez początek, bo później nie dość, że akcja się klaruje, to jeszcze wciąga czytelnika dość mocno w swoją akcję. Zaskakuje, pobudza emocje, przywołuje wierzenia ludowe, a nawet przeplata ważne wydarzenia z historii świata. Pokazuje, jak zmienia się świat przez stulecia i jak dawne tradycje wciąż trwają, mimo, że większość ludzi o nich już nie pamięta. Jak już wcześniej wspominałam, jest to pozycja obowiązkowa dla każdego fana fantastyki, a spodobać się może każdemu molowi książkowemu. Kilka postów temu powołałam do życia Czytelniczy Znak Jakości i ta książka w pełni na niego zasługuje. Warto wspomnieć, że jest to pierwsza część serii. Jestem ciekawa, co będzie dalej. Jak tylko przeczytam, to dam wam znać, tymczasem pozdrawiam i życzę wielu ciekawych książek na krótki tegoroczny majowy weekend. Pochwalcie się, co czytacie w komentarzach.

Ola

P.S. Taka ciekawostka na koniec. Wiedzieliście, że w dawnych wierzeniach słowiańskich wampiry nie posiadały kłów tylko przyssawki pod językiem, którymi wysysały krew?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *