Alicja bez Krainy Czarów

Alicja kojarzy nam się głównie z TĄ Alicją – małą blondynką, która miała dziwne sny lub jej filmową wersją. Co się stanie, kiedy zmienić otoczenie i tą małą dziewczynkę ‚wrzucić’ do podejrzanej, brudnej dzielnicy gdzieś w Polskim mieście i dorzucić do tego faceta pod czterdziestkę, niespełnionego scenarzystę?

Jacek Piekara napisał wiele książek fantasy, w tym serię o Alicji. Dzisiaj recenzja tomu pierwszego, czyli Alicji. AlicjaZatem, tradycyjnie, krótkie streszczonko.

O czym jest ta książka?

Narratorem jest Aleks – scenarzysta, który nie może sprzedać swojej pracy i zajęty jest nanoszeniem na nią poprawek, a mimo to nic to nie zmienia. Pewnego dnia dzieciaki bawiące się na podwórku zbijają mu szybę w oknie. I w ten sposób poznaje Alicję, która idzie go przeprosić. Od tej pory przychodzi już regularnie, a Aleksowi zaczyna się w życiu trochę poprawiać. Towarzyszą temu podejrzenia o pedofilię (w końcu on ma ok 40 lat, a ona jakieś 14), które co jakiś czas się nasilają. Bohaterowie sobie jakoś dają radę, ale co z tego wyniknie, to już musicie sprawdzić sami.

Parę słów ode mnie

Książka wciąga niesamowicie. Poszłam na chwilę do biblioteki, wpadła mi w ręce i dwie godziny zniknęły wśród kartek. Siedziałabym tam dłużej, ale zamykali… Można było oderwać się, ale nie tak bardzo, żeby uciec od otaczającego świata. Po odłożeniu książki nie występowały objawy, jakie towarzyszą zwykle książkom fantasy (czyli żal o to, że nie żyjemy w tym książkowym świecie – jakby ktoś nie znał). Wręcz przeciwnie – po skończeniu czytania dziękowałam Bogu, że nie otacza mnie taki świat. Mimo wszystko książka jest warta przeczytania, daje do myślenia, a także pokazuje, że człowiek, pod wpływem innych, może się zmienić nie do poznania. Książka nie jest gruba, ale wyczerpuje temat i nie ma tam ‚lania wody’. I chyba nic więcej nie powiem, bo jeszcze wygadam się co do zakończenia, a raczej nie chciałabym tego zrobić. Aha, i chciałabym jeszcze podziękować Zuzie (http://pracowniazuzanny.blogspot.com/), która zwróciła moją uwagę na tą książkę. Gdyby nie to, pewnie bym ją pominęła (okładka mnie przerażała i pomyślałam, że to pewnie jakiś horror, a horrorów nie lubię). I aż się ciśnie na usta: nie oceniaj książki po okładce!

To tyle ode mnie, wciągającej lektury!

Ola

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *